|
|
Creative Zen Nano Plus
Wszystko zaczęło się od... Walkmana. Ja pierwszego dostałem bardzo dawno temu. Korzystał z 4 baterii "paluszków" i działał na nowych bateriach, gdzieś przez 4 godziny. Był wielki jak maselniczka i miał okropne słuchawki. Ale wtedy to ja byłem "ziom", każdy chciał, choć przez chwilę, posłuchać muzyki z tego urządzenia. Teraz pewnie bym nawet z takim czymś nie wyszedł na dwór. A i w domu nie chciałbym tego oglądać. Urządzenia tego typu ewoluowały dosyć szybko. Zresztą, kto w tej chwili słucha kaset magnetofonowych? Po kasetach, przyszedł czas na CD, mini-CD jakoś się nie przyjęły. Obecnie panuje moda na odtwarzacze MP3. Małe, ekonomiczne i eleganckie urządzonka pomieszczą w swoich pamięciach dużo godzin muzyki. Jak wypadnie Creative Zen Nano Plus? Czytajcie dalej...
Opakowanie i zawartość
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
Odtwarzacz posiada bardzo atrakcyjne i porządne opakowanie. Pudełko jest sztywne i na środku posiada okienko, przez które możemy zobaczyć naszego bohatera. Na pudełku nie ma krzykliwych haseł. Na froncie znajduje się logo producenta oraz model produktu. Z boku znajdziemy zdjęcie, przedstawiające wszystkie kolory danego modelu. Jest ich aż 10. Ja miałem przyjemność używać białą wersję. Z tyłu pudełka znajduje się specyfikacja urządzenia. Produkt jest doskonale zabezpieczony przed uszkodzeniami. Potrząsając pudełkiem nic w nim nie latało, co świadczy o nikłej zawartości pudełka, bądź dobrym zabezpieczeniu w środku. Po otwarciu, moim oczom ukazuje się odtwarzacz, słuchawki, smycz, kabel USB, bateria alkaliczna (Duracell), kabel Line In, płyta z oprogramowaniem, instrukcja obsługi i dwie broszurki reklamowe. W instrukcji jest rozdział w naszym ojczystym języku, za co daje duży plus dla producenta.
 (kliknij aby powiększyć)
|
|
|