Podczas budowania obudowy z plexi dochodzimy do problemu połączenia ścian bocznych
z podstawą i topem. Niektórzy wybierają aluminiowe kątowniki. Widziałem także rozwiązania
bazujące na zwykłych kostkach do gry. Ale nic nie zastąpi sześcianów z plexi. Taki
sześcianik jest łatwy do nawiercenia i nagwintowania a co najważniejsze nie odznacza
się od całości obudowy. W końcu to ten sam materiał.
"Kostka plexi" to jak wiadomo sześcian o długości krawędzi od 2-3cm. I tu dochodzimy
do problemu. Skąd wziąć tak gruby kawałek plexi? Nieliczni szczęśliwcy mają do takowych
wymiarów materiału dostęp. Ja jednak nie należę do tego grona więc postanowiłem
poradzić sobie inaczej.
Prawie każdy ma dostęp do plexi grubości 2-4mm - wystarczy wybrać się do OBI, Praktikera
czy dowolnego innego marketu albo po prostu odwiedzić najbliższą firmę reklamową.
Pomysł, który tu przedstawię jest genialny w swojej prostocie i bazuje właśnie na
takiej grubości plexi jaką jesteśmy w stanie zdobyć. Skoro potrzebujemy 3cm grubości
kostkę to dlaczego jej nie stworzyć sklejając odpowiednią ilość warstw???
Od razu zaznaczę - nie uzyskamy tak pięknego efektu jak przy jednolitym materiale
ale końcowy wygląd i tak może być całkiem zadowalający. Jako, że na razie nie jestem
w zapotrzebowaniu takowych kostek przeprowadziłem tylko parę eksperymentów. Poniższa
sesja zdjęciowa pokazuje próby sklejania 2mm kawałków ze sobą. Oczywiście im grubszy
materiał tym mniej klejenia i mniej pracy.
Jako spoiwo wykorzystujemy klej. Nie może to być jednak dowolny klej. Popularna
"Kropelka" się stanowczo nie nadaje. Powoduje ona (a dokładniej jej opary) bardzo
brzydkie mleczne lub żółtawe przebarwienia. Ponadto sklejone nią powierzchnie udało
się bardzo łatwo rozwarstwić przy pomocy zwykłego nożyka do tapet. Użyty przeze
mnie klej to "Poly Cement" - jest to typowy klej używany do klejenia modeli plastikowych.
Wystarczy więc wybrać się na zakupy do pierwszego lepszego sklepiku modelarskiego.
Co do techniki nakładania - powinno się nałożyć cieniusieńką warstwę najlepiej na
całej powierzchni. Nadmiar kleju wyleje się bokiem dlatego lepiej ściągać folię
ochronną tylko z powierzchni klejonych. Spoina taka wytrzymała bez problemów próby
rozwarstwienia. Do przytrzymania złączonych kawałków plexi użyłem zwykłego ścisku
(kupiony za 2zł w OBI).

<odbarwienia po użyciu "Kropelki">
Po sklejeniu odpowiedniej ilości warstw kostka wędruje w imadło i jest obrabiana
kolejnymi grubościami papieru ściernego. Gdy już płaszczyzna klejona jest gładziutka
można albo "przejechać" palniczkiem gazowym aby zeszklić plexi albo użyć pasty polerskiej.
Osobiście polecam drugi sposób. Obróbka termiczna jest trudna i wymaga wprawy. Łatwo
można nadtopić krawędzie a przecież właśnie spędziliśmy trochę czasu na klejenie!
I na koniec jeszcze jedno - cierpliwość, cierpliwość, cierpliwość. To nie jest sposób
dla osób, które chcą szybko uzyskać efekt. Klej ma odpowiedni czas schnięcia a całość
wymaga precyzji. Ale włożona praca powinna zaowocować ładnie wykonanymi a co najważniejsze
we własnym zakresie kostkami plexi.
<wycięte kwadraty z 2mm plexi>
<użyte materiały i narzędzia>
<warstwy sklejone w "rękach" ścisku>
<widać bąble powietrza - wynik źle nałożonego kleju>
<widok krawędzi>
<1cm grubości (5 wartstw) podczas obróbki>
<ujęcie z góry>
<papier wodny 1000,1500 i lekka polerka pastą do zębów>
<widać przeźroczystość wzdłóż boków>
<i jeszcze jedno ujęcie>