|
2 x Xmod - Molexy UV
Wstęp
SAMSON:
Na początku chciałbym uprzedzić, że to nie będzie zwyczajna recenzja.
Rauko i ja nabyliśmy MX 1000 tego samego dnia i o tej samej godzinie. Równocześnie testowaliśmy ją wymieniając się spostrzeżeniami. I właśnie wtedy wpadliśmy na pomysł, aby recenzję napisać wspólnie. Mam nadzieję, że taka forma przypadnie Wam do gustu.
Rauko:
Nie mam nic więcej do dodania. Myślę, że czas zająć się naszą bohaterką - czyli myszką MX 1000 firmy Logitech.
Opakowanie i zawartość:
SAMSON:
Jeśli chodzi o pudełko, to firmie Logitech nie można niczego zarzucić. Widać, że dba ona o solidne i estetyczne zapakowanie swoich produktów.
Kartonik jest całkiem spory, ale nie bez przyczyny - jest co tam pomieścić. Po wyjęciu plastikowego wypełniacza/usztywniacza z tekturowej wkładki, okazuje się, że zanim dostaniemy się do myszki, trzeba przedrzeć się przez dwie warstwy plastiku posklejanego bezbarwną taśmą. Profesjonalna robota :).
Samą myszkę możemy obejrzeć bez otwierania pudełka - jego wierzchnią stronę częściowo pokrywa przezroczysta folia.
Na opakowaniu zawartych jest kilka informacji oraz zdjęcia przedstawiające MX 1000 pod kilkoma kątami. Jest także kilkukrotne podkreślenie, że jest to laserowa mycha, a nie optyczna!
Część opakowania pokryta jest grafiką o nowoczesnej stylizacji, co ma na celu odróżnienie MX 1000 od reszty myszek z serii MX.


Rauko:
Zgadzam się z SAMSONem - pudełko jest naprawdę ładne. Jednak nie to mnie ciekawiło najbardziej. W mgnieniu oka zacząłem z niego wszystko wyciągać.
W kartoniku znajdowała się:
- myszka Logitech MX 1000,
- stacja bazowa (pełniąca także funkcję ładowarki),
- przejściówka PS2/USB,
- przewód do ładowarki,
- instrukcja w formie plakatu,
- pytka z oprogramowaniem.

Dodatkowo kabel do ładowarki zapakowany był w osobne pudełeczko, a przezroczysty element stacji bazowej - oblepiony folią zabezpieczającą przed porysowaniem.
W pierwszym momencie pomyślałem, że Logitech się opuszcza i nie załączył do zestawu akumulatorków; jednak szybko okazało się, że po prostu zostały one zastąpione wbudowaną baterią Li-On. Niektórzy na pewno stwierdzą, że to lepiej, bo zmniejszyła się waga "gryzonia"; inni zaś się załamią, ponieważ w razie zepsucia baterii trzeba udać się do serwisu Logitech'a i zapewne słono zapłacić.
SAMSON:
Ja po wyjęciu wszystkiego z pudełka, postanowiłem lepiej się przyjrzeć myszce i "ładowarce". Elegancki design niemalże zwala z nóg :).
Boki MX 1000 są zrobione z czarnego plastiku, który w dotyku przypomina (przynajmniej jak dla mnie) aksamit. Górna część jest również z plastiku, jednak jakby lekko imitującego powierzchnię metalową (takie skojarzenie wynika zapewne z faktu, iż powierzchnia jest gładka, a kolor stalowo-niebieski :)). Dodatki w postaci przycisków i obramówki skrolla są srebrne.

Na myszce umieszczono logo Logitech'a oraz napis MX LASER przypominający znowu, że mamy do czynienia z mychą laserową (o tym dalej).
Wykonanie MX 1000 stoi na najwyższym poziomie - nie stwierdziłem żadnych niedociągnięć, żadnych uchybień. Można by rzec, że nie ma się co dziwić - w końcu to Logitech!
Nowością w MX 1000 jest wskaźnik naładowania baterii!!

Po nasyceniu oka samą mychą, przyszedł czas na przyjrzenie się stacji bazowej (dla jasności - stacją bazową nazywam odbiornik fal i ładowarkę).
Stacja jest w czarnym kolorze. Posiada srebrne logo firmy Logitech (tak jak na myszce) i srebrny przycisk "Reset". Tylna "ścianka", służąca za podparcie "gryzonia" w momencie ładowania, jest lekko przezroczysta.
Wykonanie doskonałe; ponownie żadnych niedociągnięć! Design'erzy postarali się, aby "baza" nie szpeciła biurka, tylko była eleganckim dodatkiem.

Podłączenie wszystkiego jest dziecinnie proste. Należy wetknąć kabel USB (lub przez przejściówkę PS2) do komputera, a do stacji bazowej podłączyć zasilacz (który znajduje się nota bene w zestawie). Teraz należy umieścić myszkę w ładowarce i poczekać, aż bateria się "napełni".
Kilka razy miałem wątpliwą przyjemność użytkować inne bezprzewodowe "gryzonie" z dołączoną ładowarką biurkową, i powiem, że byłem zdegustowany - czasem należało kilka razy poprawić ułożenie myszki na ładowarce, aby akumulatorki zaczęły się "napełniać". W Logitech'u nie zdarzyło mi się to ani razu!
MX 1000 idealnie leży w stacji, a diody pokazujące stan baterii w oczywisty sposób informują o rozpoczęciu procesu ładowania (jak w tel. komórkowych).


Rauko:
Należy dodać, że w instrukcji jest napisane, aby za pierwszym razem naładować baterię do pełna!
Natomiast moje oględziny MX 1000 dostarczyły mi wielu ciekawych spostrzeżeń :).
Okazało się, że Logitech wprowadził spore zmiany w stosunku do MX700.
Oto one:
1. Teraz przy pomocy jednej rolki możemy przewijać ekran również w poziomie (rolka odchyla się delikatnie na boki).

2. Przeniesiono guzik "Menu", który w poprzednich modelach umieszczony był w dość niewygodnym miejscu (prawie na szczycie myszki). Teraz znajduje się on z boku, pomiędzy przyciskami "Wstecz" i "Dalej".
3. Przyciski pod kciukiem (standardowo ustawione jako "Wstecz" i "Dalej" w IE) uniesiono nieco wyżej, aby zapobiec przypadkowemu kliknięciu np. podczas przenoszenia "gryzonia" na środek podkładki, gdy znajdzie się na jej granicy.
Dodatkowo są one teraz zrobione na zasadzie kołyski - nie można wcisnąć obu jednocześnie, gdyż pomiędzy znajduje się właśnie ten zaginiony przycisk "Menu".

4. Dwa guziki (nad i pod rolką) odpowiedzialne za ZOOM, zastąpiono jednym, otaczającym rolkę (działa również na zasadzie kołyski).

5. No i wspomniany już przez SAMSONa wskaźnik naładowania baterii, w postaci trzech zielonych diodek. W pierwszym momencie pomyślałem, że mogą one nieco razić, ale później okazało się, że generowane przez nie światło nie przeszkadza, nawet podczas pracy w ciemności. Dodatkowo, jeżeli pozostawimy "gryzonia" w bezruchu kilka sekund - diody gasną.

6. W końcu dodano też wyłącznik na spodzie myszki, zaraz przy guziku "Reset" (wcześniej nosił on nazwę "Connect").

Testy:
SAMSON:
Po naładowaniu, przyszedł czas na rozpoczęcie pracy.
I tutaj firma Logitech ponownie pokazała, dlaczego jest liderem na rynku. Ergonomia MX 1000 jest rewelacyjna! Pierwszym, co nasunie się nam na myśl, gdy weźmiemy myszkę w dłoń, będzie uczucie niesamowitej wygody. Kształt rewelacyjny, miła w dotyku.. :)
Niestety oznacza to też, że myszka przeznaczona jest dla osób praworęcznych, co jest jednak jej drobnym mankamentem.
Ale oprócz tego, przyciski są świetnie rozmieszczone - używa się je wygodnie i ani razu nie zdarzyło mi się, aby nacisnąć którykolwiek niechcący.
No i przyszedł wreszcie czas na właściwe użytkowanie myszki - czyli testy w Windowsie, Photoshop'ie i grach.
Rozpocząłem od najprostszych sprawdzianów w Windowsie - czyli machanie kursorem po pulpicie ze zmianami szybkości. Pomimo moich usilnych prób, nie udało mi się "zgubić" kursora. Zawsze przemieszczał się on posłusznie tam gdzie chciałem.
Następnie przyszedł czas na serfowanie po necie - tutaj główną rolę odgrywała wygoda pracy, a dokładność w mniejszym stopniu. Po kilku godzinach, nie stwierdziłem żadnych problemów, a ręka ani mi się nie spociła, ani nie zmęczyła.
Bardzo przypadło mi do gustu umiejscowienie przycisków "Wstecz" i "Dalej" - używa się ich wygodnie i z czasem odruchowo.
Skroll działa dobrze, jednakże według mnie trochę za lekko - to znaczy osobiście uważam, że powinien stawiać trochę większy opór przy kręceniu (sprawdzałem w dwóch egzemplarzach MX 1000).
Czasem w programach graficznych odczuwamy dobitnie ból posiadania niedokładnej myszki. Po dwóch godzinach pracy w Photoshop'ie już byłem bardzo zadowolony!
Wcześniej miałem dwie mychy podłączone równocześnie: jedną bezprzewodową (wygodną, ale dość niedokładną - 540 dbi), drugą na kablu (mniej wygodną, ale za to dość dokładną - 800 dbi). I jeśli chodzi o wygodę pracy to moja MX 1000 bije na głowę tą wcześniejszą, niby "wygodną" mychę.
Jeśli idzie natomiast o dokładność, to ja akurat nie poczułem jakiejś wyraźnej różnicy pomiędzy starym, dokładnym "gryzoniem", a nowym produktem Logitech'a. Ale oczywiście MX 1000 w Photoshop'ie sprawowała się bardzo dobrze i nie zdarzyła mi się żadna niepożądana reakcja. Precyzja odwzorowania ruchów kursora była na rewelacyjnym poziomie!


Rauko:
Wiem, że SAMSON, z przyczyn niezależnych (praca), nie zmierzył czasu pierwszego ładowania, a więc ja to nadrobię. U mnie pełne ładowanie baterii trwało około godziny.
Od razu zabrałem się za testowanie nowej optyki (w końcu Logitech twierdzi, że myszki optyczne to przeszłość, a teraz przyszła pora na myszki laserowe).
Przez 3 minuty jeździłem "gryzoniem" tak szybko jak mogłem, we wszystkich kierunkach, a mimo to nie udało mi się doprowadzić do "zgubienia" kursora.
Postanowiłem więc sprawdzić, jak szybko mysz komunikuje się z komputerem. Do tego celu użyłem programiku MouseRate. Wyniki były dość zaskakujące. Okazuje się, że tutaj nic się nie zmieniło w stosunku do poprzedniczki MX700. MX510 nadal pozostaje królem w tej dziedzinie.
Bardzo szybko nasunęło mi się pytanie: czy Logitech'owi udało się wyeliminować akcelerację wsteczną??
Akceleracja wsteczna zawsze była "nielubiana" przez profesjonalnych graczy. Polega ona na tym, że jeżeli bardzo szybko przesuwamy mysz, to ta po prostu zaczyna się gubić. Jeżeli posiadamy naprawdę kiepską mychę - kursor może nawet nie drgnąć lub wykonać zupełnie innych ruch niż my wykonaliśmy.
Akceleracja wsteczna występuje głównie przy niskim ustawieniu czułości kursora myszki (a właśnie takie preferują tzw. zawodowi gracze).
Cóż, zabrałem się za testowanie "gryzonia". Niestety na najniższym ustawieniu czułości MX1000 zawiodła, ale już przy ustawieniu czułości na 50% mysz zachowuje się prawie idealnie!
Na koniec postanowiłem przetestować "gryzonia" w grach FPS. Testowałem na:
- Doom'ie 3,
- Call of Duty - Multiplayer,
- Unreal 2004 - Multiplayer.
Jeżeli chodzi o ustawienie czułości na minimalną, to faktycznie - czasami mysz była trochę nieposłuszna. Na szczęście zdarzało mi się to bardzo sporadycznie.
Ja jednak nie jestem "zawodowym graczem" i preferuję grę na czułości średniej - i w tym przypadku akceleracja wsteczna nie wystąpiła ani razu!
Kolejną rzeczą, która może nieco irytować podczas grania, jest fakt, że skoki (progi) w rolce są dość słabo wyczuwalne. Jednak, co dla jednych może być wadą, dla drugich będzie zaletą. Praca pozostałych przycisków stoi na bardzo wysokim poziomie, tak jak i w poprzednich modelach. Dodatkowo, w stosunku do poprzedniczek z serii MX, dzięki zmianie ułożenia przycisków poprawił się komfort pracy.

PODSUMOWANIE:
Według nas myszka MX 1000 jest naprawdę świetnym produktem. Drobniutkie wady, które wymieniliśmy, są niczym tak naprawdę wobec doskonałego wykonania, wygody użytkowania, rewelacyjnego sprawowania się oraz znakomitego wyglądu!
Jedynym minusem może być cena - w Polsce waha się ona w granicach 333 pln. Dla niektórych to na pewno dużo. Jednak biorąc pod uwagę, że średnia cena MX700 plasowała się na poziomie 360 pln (w czasie, gdy była ona najwyższym modelem), to możemy stwierdzić, że cena MX 1000 jest atrakcyjna - tym bardziej, że teraz to właśnie MX1000 jest najwyższym modelem z zastosowaniem nowej technologii!
Pytanie tylko czy warto wydać na myszkę tyle pieniędzy? Nasza odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak! :)
ZALETY:
- dokładna,
- wygodna,
- elegancka i estetyczna,
- solidnie wykonana,
- dobrze zapakowana,
- bezprzewodowa,
- laserowa,
- posiada dodatkowe przyciski: wygodne i funkcjonalne,
- posiada wskaźnik naładowania baterii,
- szybko się ładuje, a bateria starcza na długo.
WADY:
- przyciski "Dalej" i "Wstecz" lekko latają,
- cena..?
OCENA KOŃCOWA: 9,5/10
|