|
PSU Killer czyli platforma testowa zasilaczy Mod-Planet
Na fotografii tytułowej przedstawiono zdjęcie fragmentu urządzenia wyglądającego jak prom kosmiczny, albo Boeing 747. Niestety poniższy artykuł będzie dotyczył innego przedmiotu, ale także wykonanego w iście kosmicznej technologii :P. Masa przełączników, jakieś wskaźniki, pokrętła, "Co to może być?".
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
Otóż jest to najprawdziwsza w świecie stacja do testowania zasilaczy. Tak, tak Drogi Czytelniku dobrze widzisz. Na pewno nasunie Ci się pytanie "Po co to wszystko, komputer nie wystarczy?"
Komputer jest pożeraczem prądu o charakterze impulsowym. Testy wykonane przy pomocy podzespołów komputerowych są niemiarodajne i nigdy nie będą zmuszały zasilacza do pracy na granicy wytrzymałości przez kilkanaście minut. Niewielka zmiana sposobu obliczania sceny w benchmarku i warunki testu zmieniają się o niebotyczne wartości. Już widzę ten las rąk, które zgłaszają sprzeciw. W pewnym sensie mają rację, bo zasilacz o małej mocy łatwo sprawdzić łopatologicznie. Tylko jest jeden problem. Co zrobić kiedy do testów przyszedł prawdziwy potwór zjadający 1kW prądu?
Odpowiedź jest prosta - sztuczne obciążenie. Dzięki takiemu rozwiązaniu bez problemów można odtworzyć w tolerancji 1% warunki testu przeprowadzonego rok, czy 2 lata temu.
Założenia już mamy, ale jak to wykorzystać w praktyce?
Idąc śladami tego pomysłu redaktorzy serwisu Mod-Planet postanowili zamienić słowo w czyn. Założyli, że stacja musi zapewniać:
- stałe obciążenie zasilacza mocą większą niż 1000W,
- możliwość wykorzystania w praktyce pomiaru osobnych linii 12V,
- czytelny i dokładny pomiar wszystkich napięć,
- pomiar prądu obciążenia z rozdzielczością do 1/10 ampera,
- pomiar temperatury z czujki na kablu z dokładnością do 1 st.C ,
- możliwość dołączenia multimetru,
Początki prac sięgają końca 2006 roku, wtedy przez jednego z redaktorów MP dowiedziałem się o inicjatywie stworzenia testera. Po burzy mózgów i godzinach rozmów na GG wyłonił się zarys konkretnych rozwiązań. Zastosowane obciążenie musiało mieć charakter źródła prądowego, ponieważ wszystkie impulsowe wariacje z procesorem mogłyby uszkodzić czułe zasilacze. Kiedy skonstruowałem gotowe schematy przyszedł czas na poszukiwania części. Najtrudniej było zdobyć wielki radiator zdolny do odprowadzenia tak olbrzymiej ilości ciepła. Kiedy podstawowe części wylądowały u mnie w domu mogłem rozpocząć prace mechaniczno-elektroniczne. Miłą niespodzianką jest fakt, że nie było większych problemów z uruchomieniem stacji. Całość ruszyła od przysłowiowego "kopa", co wynagrodziło mi trud przy wykonywaniu urządzenia. Obudowę zrobiłem ze sklejki wykończonej mahoniową lakierobejcą.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
|
|
|