|
|
Recenzja Obudowy Casetek i-Qeye
Jest czarna, elegancka, chłodna... Patrzy na mnie zalotnie swoim okiem. A ja stoję i nie mogę w to uwierzyć. W moim pokoju stoi wymarzona przeze mnie obudowa. Do tej pory widziałem tylko jej fotki w Internecie i czytałem zagraniczne recenzje. Nie przypuszczałem, że tak szybko dotrze do naszego kraju.
Marzyłem o niej, kalkulowałem. Była jednak poza zasięgiem pozostając tylko marzeniem.
Ale teraz stoi na środku mojego pokoju, jest tylko moja na dwa tygodnie. Będę mógł przyjrzeć się jej dokładnie. Skonfrontować marzenia z rzeczywistością. Czy mnie czymś zaskoczy ? Zacznijmy od początku.

Opakowanie
Po wyjęciu pudełka z obudową z paczki nasuwa się pierwsza myśl - duże pudełko. I trochę ciężkie. Rozcinam delikatnie taśmę, otwieram karton i widzę piękny wyświetlacz - "oko", które było inspiracją dla marketingowców. To od niego pochodzi nazwa tej obudowy.
Nasze cudeńko owinięte jest grubym workiem, rogi zabezpieczone pianko-podobnym tworzywem (nie kruszy się jak styropian a jest chyba nawet wytrzymalsze). Dodatkowo na wyświetlaczu znajduje się folia ochronna. Pudełko jak już wcześniej wspomniałem jest duże, jest kilka zdjęć naszej obudowy, opisane wszystkie ciekawe udogodnienia i funkcje + krótka specyfikacja. Z boku znajdują się tekturowe wcięcia mające służyć za rączki. Jednak przy tej masie i gabarytach wygodniej obudowę nieść za dno.
|
|
|